Z perspektywy potencjalnego pracodawcy, człowiek np. po bibliotekoznawstwie, który twierdzi, że zna się na informatyce jest dla mnie o wiele lepszym kandydatem na pracownika niż magister informatyki z piątkami na świadectwie. Powód jest prosty: bibliotekoznawca jest prawdopodobnie pasjonatem, magister informatyki niekoniecznie. Dodatkowo bibliotekoznawca najprawdopodobniej rozwija swoje informatyczne umiejętności, bo potrzebuje ich do rozwiązania jakiegoś bardzo praktycznego, przyziemnego problemu. Ot — pragmatyzm.